Wolność finansowa czy biznesowa machina? Refleksje na marginesie mentoringu Phila Koniecznego

Czas czytania w minutach: 3

10 października Phil Konieczny ogłasza „Święto Wolności Finansowej” – brzmi to jak wstęp do czegoś wielkiego, prawda? Wydarzenie, na które dołączasz za darmo, obiecujące, że pokaże ci, jak osiągnąć wolność finansową i wykorzystać najlepsze dostępne narzędzia. Na pewno brzmi atrakcyjnie, szczególnie gdy dodamy do tego imponującą liczbę 50 000 osób z poprzedniego wydarzenia. Tylko czy na pewno wszystko wygląda tak pięknie, jak jest prezentowane?

Od kilku miesięcy mam przyjemność (a może już trochę rozczarowanie?) uczestniczyć w płatnym mentoringu Phila Koniecznego. Mentoring, który miał być drogą do wolności finansowej, z miesiąca na miesiąc wydaje się coraz bardziej przypominać standardowy kurs motywacyjny, niż rzeczywiste wsparcie dla osób szukających zmian.

Mijają właśnie 11 z 12 miesięcy mojej przygody z mentoringiem i z przykrością muszę stwierdzić, że zamiast dynamicznych działań i wsparcia, ostatnie miesiące to cisza. Dlaczego to ważne? Ponieważ osoby, które zainwestowały swój czas, pieniądze i energię w ten program, zrozumiale oczekują wartości. Phil często podkreśla, że finanse to wolność, że można „grać mądrze i wygrać”. Ale co z rzeczywistym wsparciem w procesie, gdy gra przestaje być tak klarowna?

Nie zrozumcie mnie źle – jestem wdzięczna za wiedzę, którą zdobyłam na początku mentoringu. Jednak rosnące wrażenie, że „coś się skończyło”, że nie ma już nowej treści, sprawia, że zastanawiam się nad autentycznością całego tego przedsięwzięcia. A teraz, zapowiedź kolejnego darmowego wydarzenia, które znowu zbierze tysiące uczestników – dla wielu z nas, którzy od miesięcy próbują znaleźć praktyczne rozwiązania, brzmi to nieco ironicznie.

Jestem świadoma, że każdy biznes ma swoje mechanizmy, a marketing to ich podstawa. Jednak kiedy ludzie angażują się emocjonalnie i finansowo w długoterminowy projekt, oczekują konsekwencji. Myślę, że przychodzi taki moment, kiedy miliony na koncie przestają być jedyną miarą sukcesu. Może warto zainwestować więcej w to, by te osoby, które były lojalne przez długie miesiące, poczuły rzeczywiste wsparcie – nie tylko w postaci obietnic przyszłych zysków, ale w realnych, codziennych działaniach.

Phil, mam nadzieję, że twoje „Święto Wolności Finansowej” przyniesie coś więcej niż tylko wielkie słowa. Oby przyszły rok był czasem nie tylko nowych kampanii, ale przede wszystkim autentycznej troski o tych, którzy ci zaufali.

error: Zakaz kopiowania treści