KryptoZOO: Gdzie Wirtualne Spotyka Dzikie
Wyobraź sobie miejsce, gdzie wirtualne stworzenia żyją obok prawdziwych zwierząt. Takie miejsce istnieje! Oto relacja z mojej wizyty w KryptoZOO.
Już na wejściu zrozumiałem, że to nie jest zwykłe zoo. Bilet wjazdowy był w formie cyfrowego żetonu, który miałem trzymać w moim wirtualnym portfelu. Otrzymałem też okulary AR (rozszerzonej rzeczywistości), które były niezbędne do pełnego doświadczenia.
Pierwszy przystanek to była klatka z lwiątkami. Obok prawdziwych, uroczych kociaków przechadzały się wirtualne krypto-lwy. Można było je nakarmić wirtualnym mięsem, kupując je za kilka Satoshi. Krypto-lwy ryczały cyfrowym rykiem i manifestowały się w świecie AR w pełnej kolorowej okazałości.
Dalej przyszedł czas na „Bajeczny Las”. Tu prawdziwe drzewa mieszały się z krypto-drzewami, a wirtualne ptaki śpiewały harmonijnie obok prawdziwych. Mogłem również złapać wirtualnego motyla i dodać go do mojej cyfrowej kolekcji.
W akwarium, obok prawdziwych ryb, pływały krypto-rybki. Każda z nich miała unikalny kod DNA, co czyniło ją jedyną w swoim rodzaju. Kupując wirtualną karmę, można było je nakarmić i zobaczyć, jak ewoluują w nowe formy. Ale największą atrakcją było „KryptoSafari”. W otwartym terenie, obok prawdziwych żyraf i słoni, biegały wirtualne krypto-zwierzęta. Były tu KryptoKangury, BitŻubry i EtherOrły. Można było je „polować” za pomocą specjalnej aplikacji, ale zamiast ich zabijać, dodawaliśmy je do naszego cyfrowego zoo. Na koniec wizyty, w sklepie z pamiątkami, można było kupić wirtualne pluszaki i dodawać je do naszej kolekcji w aplikacji KryptoZOO.
Wróciwszy do domu, zastanawiałem się nad tym, jak granice między wirtualnym a rzeczywistym światem zacierają się coraz bardziej. Jedno jest pewne: w KryptoZOO natura spotyka technologię w najbardziej fascynujący sposób!
