Czas czytania w minutach: 4

Unia Europejska walczy z gotówką. A kiedy ktoś powie OFF — zostanie tylko cisza

Znalazłem dziś kolejny dowód na to, że świat polityki odleciał dalej niż DOGE w przesuniętej hossie. Bruksela ogłasza walkę z gotówką pod sztandarem bezpieczeństwa, a ja patrzę na to jak na kolejny etap projektu pod kryptonimem „Państwo wie lepiej”.

I wiecie co? To nawet nie jest najlepsze w tym wszystkim. Najlepsze jest to, że 99,9% ludzi nie ma nic wspólnego z praniem pieniędzy, przestępczością ani terroryzmem. My chcemy tylko żyć. Kupić samochód, pierścionek, telewizor, worek pelletu na zimę. Zapłacić i iść dalej — bez meldowania się jak na komisariacie.

Ale dla władzy to za mało. Oni nie chcą „walczyć z przestępcami”. Oni chcą:

  • wiedzieć kto, gdzie i za ile,

  • mieć możliwość blokowania transakcji jednym kliknięciem,

  • trzymać obywatela w systemie jak token na stakingu bez opcji unstake.

Gotówka to dla nich problem, bo gotówka nie zostawia logów, nie robi raportów, nie wysyła powiadomień do Brukseli, banku, skarbówki i trzech sąsiednich serwerowni przy okazji.

I tak — mogą mówić, że chodzi o bezpieczeństwo. Tylko że ja od lat siedzę w kryptografii, anonimowości i prywatności, więc wiem jak pachnie system, który naprawdę chce chronić ludzi, a jak pachnie taki, który chce ich monitorować, klasyfikować i profilować.

Terroryści? Oni i tak nie użyją gotówki u jubilera. Oni mają swoje kanały, złoto, słupy, mixery i monety prywatnościowe. A zwykły człowiek zostanie bez wolności i jeszcze mu wmówią, że to dla jego dobra.

Ale najczarniejszy scenariusz nie jest wcale o gotówce. Jest o tym, co powiedziałem w głowie chwilę później:

OFF — i koniec świata, jaki znamy.

Bo jeśli zmusisz wszystkich do życia w systemie cyfrowym, a potem wyłączysz sieć — to nie ma już banku, przelewu, sklepu, komunikacji, pieniędzy, zakupów, państwa. Zostaje tylko chaos i ten, kto trzyma główny przełącznik.

A ja wiem jedno: ci szaleńcy na szczytach są zdolni do wszystkiego. Oni nie boją się już ludzi. Oni boją się tylko utraty kontroli. Dlatego budują świat, w którym:

  • wszystko jest cyfrowe,

  • wszystko jest monitorowane,

  • a obywatel ma tyle praw, co terminal bez internetu.

I dlatego trzeba o tym pisać. Trzeba krzyczeć. Trzeba przypominać ludziom, że wolność finansowa nie zaczyna się od Bitcoina, ona zaczyna się od możliwości wyboru.

Bo jeśli kiedyś ktoś powie OFF, to:

  • giełdy padną,

  • portfele się nie połączą,

  • serwery zamilkną,

  • a świat wróci do epoki, w której nawet SMS będzie luksusem.

A wtedy to już nie będzie reset rynku. To będzie reset cywilizacji.

Możecie mnie nazywać paranoikiem, spiskowcem, romantykiem gotówki albo Satoshim z bólem kręgosłupa i kolan. Ale wolę być tym, który ostrzega, niż tym, który potem będzie mówił:
„Nie wiedziałem, że to się tak skończy”.

Ja wiem. I Wy też powinniście.

UE, gotówka, limit płatności, MiCA, cyfrowe euro, inwigilacja, wolność finansowa, prywatność
error: Zakaz kopiowania treści