Czas czytania w minutach: 5

Rząd daje, ale fakturę wystawia obywatelom

Znalazłem ostatnio w sieci zdanie, które zostanie ze mną na długo: „rząd daje, ale fakturę wystawia obywatelom”. I im dłużej analizuję polską rzeczywistość 2026 roku, tym bardziej mam wrażenie, że żyjemy w kraju, który przypomina księgowego z pieczątką w jednej ręce i paragonem w drugiej.

Bo skoro pojawił się nowy socjal – ten, który w komunikatach rządowych zawsze brzmi jak prezent od Świętego Mikołaja – to musi być i rachunek. A jak działa rachunkowość państwa? Precyzyjnie. Cicho. I bez możliwości negocjacji.

Najpierw ZUS. +8,61%. Niby nic zaskakującego – w końcu ZUS rośnie jak beton na osiedlu deweloperskim: powoli, ale nie do zatrzymania. Gospodarka może mieć zadyszkę, kolana i kręgosłup obywateli mogą protestować (znam to dobrze), ale składka? Ona nigdy nie odpoczywa. Waloryzacja jest, ulgi nie ma, a „przedsiębiorca może być zdrowy później”.

Zdrowotna? +37% więcej minimalnej składki dla przedsiębiorców. Nie 37% dochodu, uspokajam – tylko 37% więcej niż minimalnie trzeba było wczoraj. Z 315 zł robi się 433 zł miesięcznie. Czy ktoś poczuł się przez to zdrowszy? Nie. Czy droższy? Zdecydowanie. Ale może o to chodzi – byśmy się czuli kosztowni w utrzymaniu, jak drogie auto spalinowe po nowych limitach amortyzacji.

A skoro o autach mowa – limit amortyzacji spada ze 150 tys. do 100 tys. zł. Ekologia w narracji, koszt w fakturze. Jak chcesz być zielony – płać czerwonymi banknotami.

Prąd też ma swoje 7–8% podwyżki. Bo OZE, ETS, CBAM i „rynek mocy” brzmią jak tajne hasła do iluminackiego klubu, ale skutkują zwykłym przelewem z konta obywatela. Energia płynie, pieniądz wypływa, a mgła nad Śląskiem nie ma tu nic do rzeczy – to czysta matematyka.

Paliwo dorzuca kolejne 4%. 1–2 grosze na litrze? Symboliczny napiwek za to, że jeszcze jeździsz i tankujesz. Jak często? To już Twój problem. Państwo wdzięczność przyjmie w dowolnej częstotliwości.

e-TOLL skacze o 40%, a transport o tyle samo procentowo traci poczucie sensu. Towary robią się droższe, inflacja rodzi się jak z mema, a politycy mówią, że „przecież nic się nie stało, to rynek”. Rynek? Nie, to raczej państwowa bramka zbliżeniowa.

Napoje bezalkoholowe dostały VAT 23%. Bo jak coś udaje alkohol – to niech płaci jak alkohol. W końcu symulacja ma swoją cenę. Prawda? Symulujemy normalność – płacimy realnie.

CIT dla banków? Z 19% na 30%. Urocze. Ale spokojnie, banki nie zapłacą. Banki przerzucą. A jak przerzucą, to wiadomo na kogo – na klientów. Jak transport. Jak ZUS. Jak wszystko.

Podatek od nieruchomości +4,5%, abonament RTV kilkanaście procent w górę, choć telewizja mentalnie zostaje tam, gdzie kiedyś stały strategiczne zakłady przemysłowe – w historii i w ruinach transformacji.

I wiecie co? Najbardziej ironiczne jest to, że to wszystko robi się w imię troski. O zdrowie, o klimat, o stabilność, o bezpieczeństwo, o przyszłość. Problem w tym, że przyszłość ma tylko jednego sponsora: obywatela.

Rząd „daje”, ale my finansujemy system, który dawno przestał pytać, czy nas na to stać. I jak w każdym systemie księgowym – zgadzać się musi tylko suma. Nie człowiek.

Tagi – socjal 2026, ZUS, ZUS 2026, składka zdrowotna, podatki w Polsce, inflacja, VAT 23%, e-TOLL, e-TOLL 2026, e-TOLL podwyżka, e-TOLL transport, ZUS przedsiębiorcy, CIT banki 2026, prąd podwyżka 2026, podatek od nieruchomości 2026, amortyzacja aut 2026, koszty socjalu, państwo Orwell 2026, ekonomia, przedsiębiorcy,
socjal 2026, ZUS, ZUS 2026, składka zdrowotna, podatki w Polsce, inflacja
error: Zakaz kopiowania treści