Treść strony
ToggleRząd daje, ale fakturę wystawia obywatelom
Znalazłem ostatnio w sieci zdanie, które zostanie ze mną na długo: „rząd daje, ale fakturę wystawia obywatelom”. I im dłużej analizuję polską rzeczywistość 2026 roku, tym bardziej mam wrażenie, że żyjemy w kraju, który przypomina księgowego z pieczątką w jednej ręce i paragonem w drugiej.
Bo skoro pojawił się nowy socjal – ten, który w komunikatach rządowych zawsze brzmi jak prezent od Świętego Mikołaja – to musi być i rachunek. A jak działa rachunkowość państwa? Precyzyjnie. Cicho. I bez możliwości negocjacji.
Najpierw ZUS. +8,61%. Niby nic zaskakującego – w końcu ZUS rośnie jak beton na osiedlu deweloperskim: powoli, ale nie do zatrzymania. Gospodarka może mieć zadyszkę, kolana i kręgosłup obywateli mogą protestować (znam to dobrze), ale składka? Ona nigdy nie odpoczywa. Waloryzacja jest, ulgi nie ma, a „przedsiębiorca może być zdrowy później”.
Zdrowotna? +37% więcej minimalnej składki dla przedsiębiorców. Nie 37% dochodu, uspokajam – tylko 37% więcej niż minimalnie trzeba było wczoraj. Z 315 zł robi się 433 zł miesięcznie. Czy ktoś poczuł się przez to zdrowszy? Nie. Czy droższy? Zdecydowanie. Ale może o to chodzi – byśmy się czuli kosztowni w utrzymaniu, jak drogie auto spalinowe po nowych limitach amortyzacji.
A skoro o autach mowa – limit amortyzacji spada ze 150 tys. do 100 tys. zł. Ekologia w narracji, koszt w fakturze. Jak chcesz być zielony – płać czerwonymi banknotami.
Prąd też ma swoje 7–8% podwyżki. Bo OZE, ETS, CBAM i „rynek mocy” brzmią jak tajne hasła do iluminackiego klubu, ale skutkują zwykłym przelewem z konta obywatela. Energia płynie, pieniądz wypływa, a mgła nad Śląskiem nie ma tu nic do rzeczy – to czysta matematyka.
Paliwo dorzuca kolejne 4%. 1–2 grosze na litrze? Symboliczny napiwek za to, że jeszcze jeździsz i tankujesz. Jak często? To już Twój problem. Państwo wdzięczność przyjmie w dowolnej częstotliwości.
e-TOLL skacze o 40%, a transport o tyle samo procentowo traci poczucie sensu. Towary robią się droższe, inflacja rodzi się jak z mema, a politycy mówią, że „przecież nic się nie stało, to rynek”. Rynek? Nie, to raczej państwowa bramka zbliżeniowa.
Napoje bezalkoholowe dostały VAT 23%. Bo jak coś udaje alkohol – to niech płaci jak alkohol. W końcu symulacja ma swoją cenę. Prawda? Symulujemy normalność – płacimy realnie.
CIT dla banków? Z 19% na 30%. Urocze. Ale spokojnie, banki nie zapłacą. Banki przerzucą. A jak przerzucą, to wiadomo na kogo – na klientów. Jak transport. Jak ZUS. Jak wszystko.
Podatek od nieruchomości +4,5%, abonament RTV kilkanaście procent w górę, choć telewizja mentalnie zostaje tam, gdzie kiedyś stały strategiczne zakłady przemysłowe – w historii i w ruinach transformacji.
I wiecie co? Najbardziej ironiczne jest to, że to wszystko robi się w imię troski. O zdrowie, o klimat, o stabilność, o bezpieczeństwo, o przyszłość. Problem w tym, że przyszłość ma tylko jednego sponsora: obywatela.
Rząd „daje”, ale my finansujemy system, który dawno przestał pytać, czy nas na to stać. I jak w każdym systemie księgowym – zgadzać się musi tylko suma. Nie człowiek.
Tagi – socjal 2026, ZUS, ZUS 2026, składka zdrowotna, podatki w Polsce, inflacja, VAT 23%, e-TOLL, e-TOLL 2026, e-TOLL podwyżka, e-TOLL transport, ZUS przedsiębiorcy, CIT banki 2026, prąd podwyżka 2026, podatek od nieruchomości 2026, amortyzacja aut 2026, koszty socjalu, państwo Orwell 2026, ekonomia, przedsiębiorcy,
