Czas czytania w minutach: 4

Klub Podbitego Oka – czyli jak internet zrobił z siniaka symbol tajnej loży

Od kilku dni internet żyje własnym kinem akcji. Wystarczy podbite oko u sportowca, polityka, celebryty – i już odpala się narracja, że mamy do czynienia z tajnym znakiem, symbolem wtajemniczenia, inicjacją do iluminatów, dowodem na lojalność wobec ukrytych elit.

Patrzę na to i myślę: jprd… jak łatwo ludziom zamienić metaforę w fakt, a przypadek w dowód.

Podbite oko to w sporcie chleb powszedni. W polityce? Efekt temperatury sporu, emocji, tłumu, incydentów. W kulturze? Często czysta estetyka – symbol przemiany, walki, bólu przekutego w siłę. Ale internet nie chce prostych odpowiedzi. Internet chce rytuałów.

I tak powstał Klub Podbitego Oka – nie prawdziwy klub, ale mentalny. Loża tych, którzy w komentarzach siedzą wygodnie na kanapie, z popcornem, i łączą kropki, które nigdy nie powinny być połączone.

Bo jeśli Lewandowski ma podbite oko po meczu, to przecież musi być „znak”. Jeśli Braun pojawił się z siniakiem po gorącym politycznym incydencie, to już na pewno „inicjacja”. Siniak stał się trójkątem masońskim 2.0.

A prawda? Prawda jest nudna, więc nikt jej nie chce. Prawda mówi: to nie oko jest symbolem, to umysł szuka symbolu.

Ludzie potrzebują mitologii, bo mit daje poczucie, że świat ma reżysera, scenariusz i układ sił. Że ktoś siedzi nad mapą Europy i steruje wszystkim jak joystickiem od PlayStation. A gdy nie rozumiemy chaosu – wmawiamy sobie porządek. Nawet jeśli to porządek wymyślony.

Tajna loża nie potrzebuje podbitego oka jako identyfikatora. Elity nie komunikują się poprzez siniaki. Oni mają swoje telefony, umowy, interesy i agendy. To nie siniaki rządzą światem – rządzą dane, pieniądze i wpływy. A symbol podbitego oka jest raczej świadectwem tego, że:

Ból przyciąga uwagę, ale dopiero narracja buduje władzę.

Zamiast więc szukać iluminatów w makijażu, kontuzji czy medialnych kadrach, warto zapytać o coś ważniejszego: kto buduje narrację i komu ona służy?

Bo kiedy każdy zaczyna oskarżać każdego, powstaje jeden efekt:
– rozproszenie, brak zaufania, podziały, emocjonalny chaos, w którym prawdziwi gracze robią swoje poza sceną, a tłum bije się na symbole.

I może właśnie dlatego ten Klub Podbitego Oka tak dobrze działa jako metafora. Bo to klub ludzi, którzy już dostali swoje życiowe ciosy, ale nie chcą dopuścić myśli, że to był przypadek. Wolą wierzyć, że to był rytuał.

A ja? Ja wolę wierzyć w fakty. W analizę. W to, że użyteczność to bezpieczeństwo, a rozsądek to najlepszy filtr przeciw spiskowej mgle.

kryptowaluty, bitcoin, trading, korelacja, psychologia tłumu, symbole, dezinformacja, klub podbitego oka
error: Zakaz kopiowania treści