10 października. Dzień, w którym DOGE przestał się uśmiechać

Czas czytania w minutach: 7

Patrzę na wykres DOGE/USDC i widzę moment, którego nie da się „odzobaczyć”. 10 października. Jedna świeca. Jeden impuls. Jedno brutalne przypomnienie, że rynek kryptowalut nie zna sentymentów, tylko płynność. Do tego dnia można było jeszcze mówić o korekcie w trendzie wzrostowym. Po tym dniu — narracja się skończyła. Hossa zamknęła drzwi. Z hukiem.

Do 9 października wszystko wyglądało znajomo i… wygodnie. DOGE po wcześniejszym impulsie wzrostowym poruszał się jeszcze w cieniu optymizmu. Cena była powyżej kluczowych średnich, rynek oddychał, a RSI na wyższych interwałach wciąż dawało złudzenie kontroli. Wielu uznało to za klasyczne „pullback before continuation”. Rynek jednak miał inny plan.

10 października pojawiła się świeca, która nie zostawia miejsca na interpretacje. Ogromny zakres, potężny wolumen i dynamiczne przebicie w dół wszystkich istotnych EMA. To nie była zwykła sprzedaż. To było zamykanie pozycji, gaszenie marzeń i czyszczenie rynku z nadmiernej pewności siebie. DOGE w jednej sesji stracił kilkanaście procent, a co ważniejsze — stracił strukturę wzrostową.

Od tego momentu wszystko zaczęło wyglądać inaczej. Każdy kolejny ruch w górę był słabszy, krótszy, nerwowy. EMA 50 i 122 zaczęły działać jak betonowy sufit. Cena zamiast budować wyższe dołki, zaczęła drukować serię niższych szczytów i niższych minimów. To już nie była korekta. To był trend spadkowy w czystej postaci.

RSI? Zamiast siły — systematyczne osuwanie się w strefy neutralne i słabości. Krótkie odbicia, które gasły szybciej, niż zdążyły rozpalić nadzieję. Wolumen? Wzrostowy tylko na czerwonych świecach. Klasyka bessy, której wielu nie chce nazywać po imieniu.

DOGE/USDC jest tu szczególnie bezlitosny. Stablecoin nie wybacza. Nie da się zrzucić winy na dolara, na BTC dominance, na „szum makro”. Jeśli DOGE spada względem USDC, to znaczy jedno: kapitał wychodzi. Bez eufemizmów.

I właśnie dlatego 10 października jest datą graniczną. Nie dlatego, że cena spadła. Spadki są normalne. Ale dlatego, że zmieniła się psychologia rynku. Z „kupuj dołki” na „sprzedaj odbicie”. Z cierpliwego akumulowania na nerwowe oczekiwanie na wyjście. To moment, w którym rynek przestał nagradzać optymizm, a zaczął premiować ostrożność.

Bessa nie zawsze zaczyna się krachem. Często zaczyna się jedną świecą, której większość nie chce zauważyć. Ja ją widzę bardzo wyraźnie. 10 października DOGE przestał być opowieścią o potencjale, a stał się lekcją o ryzyku.

I to jest właśnie ten moment, w którym trader przestaje marzyć, a zaczyna myśleć.

DogeCoin 18 październik 2025 spadek 35 procent

18 grudnia 2025. Cisza po burzy, której jeszcze nie było

Minęły ponad dwa miesiące od tamtego październikowego pęknięcia. I jeśli ktoś liczył, że rynek „sam się podniesie”, to dzisiejszy wykres DOGE/USDC brutalnie weryfikuje te nadzieje.

Cena na poziomie 0,123 USDC nie wygląda dramatycznie tylko na pierwszy rzut oka. W rzeczywistości to ponad 35% poniżej lokalnych szczytów i niemal w bezpośrednim sąsiedztwie minimów całego impulsu spadkowego. Co ważniejsze — ten spadek nie jest już emocjonalny. On jest metodyczny.

RSI na krótkich interwałach znajduje się w strefach skrajnej słabości. RSI(7) oscylujące w okolicach 18 to nie sygnał „kupuj”, to sygnał wyczerpania popytu. RSI(14) poniżej 30 nie generuje odbicia — i to jest kluczowe. W zdrowym rynku takie poziomy prowokują reakcję. Tu jej nie ma.

Stochrsi praktycznie leży na dnie. Zero dynamiki, zero impetu. To nie jest rynek przygotowujący się do odbicia — to rynek, który przestał się spieszyć. A to właśnie taka faza jest najbardziej niebezpieczna dla tych, którzy „czekają, aż wróci”.

OBV nie pozostawia złudzeń. Linia wolumenu spływa konsekwentnie w dół, bez żadnych oznak akumulacji. Kapitał nie rotuje — kapitał wychodzi. Cicho, bez paniki, bez tweetów, bez narracji. Po prostu odpływa.

Średnie kroczące? Wszystkie nad ceną. EMA 50, 122, 144 i 200 tworzą klasyczną strefę oporu bessy. Każde potencjalne odbicie będzie technicznie tylko korektą, dopóki cena nie wróci powyżej nich z wolumenem. A dziś nie ma ani jednego, ani drugiego.

I to jest chyba najważniejsza lekcja, jaką daje DOGE pod koniec 2025 roku:

Bessa nie krzyczy. Bessa milczy.

Nie straszy czerwonymi świecami po 20%. Ona męczy. Wysysa uwagę, kapitał i wiarę. Sprawia, że ludzie przestają patrzeć na wykresy, bo „nic się nie dzieje”. A właśnie wtedy dzieje się najwięcej.

10 października był momentem zmiany trendu.
18 grudnia jest momentem potwierdzenia.

DOGE/USDC nie jest dziś opowieścią o memach, Elonach i sentymencie. Jest chłodnym wykresem pokazującym, czym kończy się rynek, gdy popyt oddaje pole cierpliwej podaży.

I dopóki ta cisza się utrzymuje, dopóty to nie jest koniec historii.
To jest jej najtrudniejszy rozdział.

DOGE/USDC nie jest dziś rynkiem dla marzycieli ani dla tych, którzy „czują”, że już musi odbić. To rynek dla tych, którzy rozumieją, że czasem najlepszą decyzją nie jest wejście w pozycję, ale wyjście z narracji. Bessa nie daje fajerwerków. Daje test charakteru.

10 października odebrał złudzenia.
18 grudnia odebrał pośpiech.

I to właśnie w takich momentach oddzielają się traderzy od widzów, strategia od nadziei, plan od modlitwy. Rynek nie ma obowiązku wracać tam, gdzie komuś „wygodnie”. Ma tylko jeden cel — przetestować cierpliwość i konsekwencję.

DOGE jeszcze kiedyś się obudzi. Każdy rynek to robi. Ale zanim to nastąpi, musi skończyć się ta cisza, ten brak reakcji, ten chłód na wykresie. Dopóki średnie są nad ceną, dopóki wolumen milczy, dopóty to nie jest zaproszenie — to ostrzeżenie.

A najgorsze, co można zrobić w takim momencie, to udawać, że nic się nie zmieniło.

Bo zmieniło się wszystko.

error: Zakaz kopiowania treści