Co cztery lata wraca to samo pytanie. Zadawane zawsze z tą samą nutą niepokoju, podszyte zmęczeniem i nadzieją, że „tym razem będzie inaczej”. Czy cykl Bitcoina się skończył? Czy czteroletni schemat pękł? Czy rynek się „zepsuł”?
Nie.
To nie rynek się zmienił najbardziej. To ludzie.
Bitcoin od początku istnienia porusza się w rytmie, który dla jednych jest błogosławieństwem, dla innych przekleństwem. Rozszerzenie – załamanie – akumulacja – euforia. Każdy cykl wyglądał inaczej, ale struktura była bezlitosna i konsekwentna. Wyższe szczyty. Wyższe dołki. Coraz większa skala. Coraz mniejsza tolerancja na błąd.
Problem w tym, że większość uczestników rynku nie analizuje struktury. Oni analizują emocje.
W 2013 roku Bitcoin był „bańką internetową”.
W 2017 roku „największym scamem świata”.
W 2021 „aktywem spekulacyjnym bez wartości”.
Dziś jest „zbyt duży, by jeszcze dawać zarobić”.
Narracja się zmienia, mechanizm zostaje ten sam.
Prawda jest brutalna: Bitcoin nie przestał działać – przestał być prosty. Nie ma już taniego strachu i taniej euforii. Nie ma parabolicznych świec wyłącznie na detalicznym FOMO. Jest kapitał instytucjonalny, ETF-y, algorytmy, zarządzanie ryzykiem, regulacje i długoterminowe pozycjonowanie. To rynek dojrzewający, a nie umierający.
Ci, którzy dziś krzyczą, że „cykl się kończy”, robią ten sam błąd, co zawsze – oceniają przyszłość przez pryzmat własnego zmęczenia, a nie danych. Bitcoin nie ma obowiązku dostarczać euforii na zawołanie. On działa w swoim tempie, a jego tempo nigdy nie było wygodne dla większości.
Największe kłamstwo obecnego etapu rynku brzmi: „skoro nie ma euforii, to znaczy, że to koniec”. Tymczasem historia pokazuje coś odwrotnego. Najbardziej dochodowe fazy zaczynały się wtedy, gdy rynek był nudny, frustrujący i pozbawiony fajerwerków. Gdy ludzie odwracali wzrok. Gdy kapitulowali nie cenowo, lecz mentalnie.
Bitcoin nie przełamuje dziś cyklu. On przełamuje cierpliwość uczestników.
To nie jest rynek dla tych, którzy czekają na powtórkę 2017 czy 2021. To rynek dla tych, którzy rozumieją, że prawdziwe pieniądze robi się wtedy, gdy narracja jeszcze się nie zgadza z wykresem. Gdy struktura mówi jedno, a tłum drugie.
Możliwe, że ten cykl nie zakończy się jedną, spektakularną świecą. Możliwe, że będzie dłuższy, bardziej poszarpany, bardziej męczący. Ale jedno pozostaje niezmienne: Bitcoin nadal robi to, co zawsze – karze niecierpliwych i nagradza konsekwentnych.
Nie pytaj więc, czy cykl się skończył.
Zapytaj, czy masz wystarczająco dużo spokoju, by go doczekać.
