KryptoKawiarnia na rogu blockchaina

Czas czytania w minutach: 2

KryptoKawiarnia na rogu blockchaina

Pewnego słonecznego poranka postanowiłem wypróbować nową kawiarnię, która otworzyła się niedaleko mojego domu – “KryptoKawiarnię”. Z zewnątrz wyglądała jak każda inna kawiarnia z latte i ciastkami w menu. Jednak kiedy wszedłem do środka, zrozumiałem, że nie jest to zwykłe miejsce.

Na ścianie wisiały obrazy przedstawiające słynnych “krypto-milionerów”, a w tle leciała muzyka zespołu o nazwie “The Blockchains”. Przy jednym ze stolików siedział mężczyzna, który gorączkowo pisał coś na laptopie, a obok niego leżała kopaćka – pewnie “kopacz kryptowalut” w przerwie od pracy.

Podszedłem do kasy, żeby złożyć zamówienie. Miałem ochotę na kawę i ciastko. “To będzie 0,00015 Bitcoina” – powiedziała mi uśmiechnięta baristka. “A jeśli chciałbyś zapłacić w Dogecoinie, mamy dzisiaj promocję – ciastko w gratisie!”. Szybko wyjąłem telefon i przesłałem odpowiednią ilość kryptowaluty.

Podczas picia kawy zauważyłem, że obok siedzi kobieta, która czytała gazetę o nazwie “Krypto News”. Pod nagłówkiem głównym widniał tytuł: “KryptoKot sprzedany za rekordowe 300 Etherów!”. Pomyślałem, że może powinienem zainwestować w wirtualne zwierzęta. Po skończeniu kawy zdecydowałem się na deser – “KryptoTiramisu”. Było pyszne, choć niczym nie różniło się od zwykłego tiramisu. Może magia tkwiła w nazwie?

Na koniec, kiedy opuszczałem KryptoKawiarnię, baristka podała mi wizytówkę. “Jeśli chciałbyś do nas wrócić, skanuj ten kod QR. Znajdziesz tam naszą kryptowalutową kartę lojalnościową. Po dziesięciu kawach, jedenasta jest za darmo… w Litecoinie!”. Uśmiechnąłem się, podziękowałem i wyszedłem, zastanawiając się, czy cały świat pójdzie w tym krypto-kierunku. Jedno jest pewne, moje poranki nigdy nie były tak ekscytujące. A może to po prostu kofeina?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Zakaz kopiowania treści